Na drodze do Jerozolimy

Dzisiaj w wielu polskich kościołach ludzie trzymają w rękach wielkanocne palmy. Tradycja ich święcenia sięga wieków; dawniej wierzono, że chronią dom przed nieszczęściami. Dziś to po prostu piękny zwyczaj, który jednak rzadko skłania do pytania: co tak naprawdę świętujemy w tę niedzielę? Bo Łukasz opisuje tu coś, co jest jednocześnie triumfem i zapowiedzią krzyża, wjazdem królewskim i świadomym marszem ku odrzuceniu. Bóg lubi takie kontrasty, które obnażają to co jest w naszym sercu.

I powiedziawszy to, szedł dalej, zdążając do Jerozolimy. A gdy się przybliżył do Betfage i do Betanii, do Góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów swoich, mówiąc: Idźcie do wioski naprzeciwko, w której, gdy do niej wejdziecie, znajdziecie oślę uwiązane, na którym nikt z ludzi jeszcze nie siedział, i odwiązawszy je, przyprowadźcie. A jeśliby was kto pytał: Dlaczego odwiązujecie, powiedzcie tak: Pan go potrzebuje. A  gdy odeszli ci, którzy zostali wysłani, znaleźli, jak im powiedział. Gdy zaś oni odwiązywali oślę, rzekli jego właściciele do nich: Dlaczego odwiązujecie oślę? A oni rzekli: Pan go potrzebuje. I przywiedli je do Jezusa, i narzuciwszy swoje szaty na oślę, wsadzili na nie Jezusa. A gdy On jechał, rozpościerali szaty swoje na drodze. Gdy zaś zbliżał się już do podnóża Góry Oliwnej, zaczęła cała rzesza uczniów radośnie chwalić Boga wielkim głosem za wszystkie cuda, jakie widzieli, mówiąc: Błogosławiony, który przychodzi Jako król w imieniu Pańskim; Na niebie pokój I chwała na wysokościach. A niektórzy faryzeusze z tłumu mówili do niego: Nauczycielu, zgrom uczniów swoich. I odpowiadając, rzekł: Powiadam wam, że jeśli ci będą milczeć, kamienie krzyczeć będą.

Żeby zrozumieć tę scenę, trzeba pamiętać, że tuż przed nią Jezus opowiada przypowieść o człowieku szlachetnego rodu, który udaje się do odległego kraju, by otrzymać władzę królewską. Słuchacze żyjący w I wieku dobrze wiedzieli, jak to wygląda w praktyce. Herod Wielki pojechał do Rzymu, by przed senatem uzyskać tytuł króla Judei. Podobnie uczynił jego syn Archelaos. To był mechanizm władzy; żeby panować, trzeba było uzyskać legitymację od jeszcze wyżej postawionej zwierzchności. Widzimy zatem, że Łukasz umieszcza tę przypowieść tu nieprzypadkowo. Jezus wjeżdża do Jerozolimy nie po to, by przejąć tron siłą, lecz po to, by przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie otrzymać władzę królewską od Ojca.

Jezus wysyła dwóch uczniów do wioski, gdzie mają znaleźć oślę, na którym jeszcze nikt nie siedział. Dlaczego akurat takie zwierzę? W Starym Testamencie istniał przepis, że to, co ofiaruje się Bogu, nie może być czymś już używanym (por. Lb 19:2; Pwt 21:3). Nieużywane źrebię to znak, że ten wjazd jest święty, że ten Król to obiecanym Mesjaszem. Słyszymy wyraźne echo proroctwa Zachariasza 9:9: „Raduj się wielce, córo Syjonu, wołaj radośnie, córo Jeruzalem! Oto twój Król przychodzi do ciebie, sprawiedliwy i niosący zbawienie, łagodny i jedzie na ośle.”

Uczniowie układają szaty na osiołku i sadzają na nim Pana Jezusa. Łukasz ma przed oczami dwie starotestamentowe sceny: Salomona jadącego na ośle Dawida przed swoim namaszczeniem (1 Krl 1:33) i namaszczonego Jehu, przed którym jego towarzysze rozkładają płaszcze na schodach (2 Krl 9:13) i ogłaszają królem.

Kiedy procesja dochodzi do zbocza Góry Oliwnej, uczniowie zaczynają wołać: „Błogosławiony, który przychodzi jako król w imieniu Pańskim; na niebie pokój i chwała na wysokościach.” Słowa te to cytat z Psalmu 118:26. Ale Łukasz dodaje słowo „król”, którego w psalmie nie ma. A zatem, ten pielgrzym jest Kimś więcej.

Słowa „na niebie pokój i chwała na wysokościach” brzmią jak echo z drugiego rozdziału, gdzie aniołowie śpiewają: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój.” Przy narodzinach aniołowie świętowali to, co Bóg czyni na ziemi. Teraz uczniowie świętują to, co Bóg zaraz dokona w niebie; Jezus przez śmierć i zmartwychwstanie zostanie wyniesiony na prawicę Ojca i rozpocznie panowanie.

Faryzeusze nie pozostają obojętni. Mówią do Jezusa: „Nauczycielu, zgrom uczniów swoich.” Łukasz wcześniej w przypowieści pokazał „współobywateli”, którzy wysłali poselstwo, by uniemożliwić nowemu królowi objęcie władzy. Teraz ci sami „współobywatele” stoją przy drodze i żądają uciszenia prawdy. Odpowiedź Jezusa jest lapidarna: „Jeśli ci będą milczeć, kamienie krzyczeć będą.” Stworzenie musi zaświadczyć o tym, co się dzieje. Nie ma neutralnego gruntu wobec Króla królów. Tylko Jezus. Tylko w nim jest zbawienie. Nie ma różnych dróg do Boga, jest tylko jedna. Jezus jest tą drogą!

Dzisiaj, w niedzielę palmową, łatwo sprowadzić tę scenę do obrzędu. Ale Łukasz stawia przed nami konkretne pytanie: po której stronie drogi stoimy? Po stronie uczniów, którzy rozpoznają w Jezusie Króla królów i radują się z tego, czy po stronie przywódców religijnych, którzy widzą zagrożenie dla swojego porządku?

Warto przy tym pamiętać, że ten Król nie przyszedł ustanawiać ziemskiego królestwa ani demonstrować siły militarnej. To ważne, bo również dziś ludzie próbują wpisywać Jezusa w swoje polityczne i wojskowe projekty. I jeżeli robią to chrześcijanie, to jest to ewidentna zdrada Pana Jezusa. Tymczasem ten, który wjeżdża na pożyczonym osiołku, sam powie Piłatowi: „Królestwo moje nie jest z tego świata.” Każda próba użycia Ewangelii do uzasadnienia ludobójstwa i wojen napastniczych rozbija się o ten wjazd, o tego właśnie Króla.

Najważniejsze pytanie, jakie ta scena stawia każdemu z nas, brzmi: czy Jezus wjechał do twojego serca? Czy znalazł tam miejsce, czy jest tam pokój, który On sam przynosi? Czy w twoim sercu czeka świątynia Ducha Świętego? Czy otworzysz Mu drzwi?

Z tym pytaniem zostawiam tych, którzy wahają się uczynić kolejne kroki wiary, zdecydowanie opowiedzieć się po stronie Pana Jezusa. Zaufaj Mu! Zaufaj Mu z całego serca!

Pastor Krzysztof Radzimski

Scroll to top