Czas bowiem, aby sąd się rozpoczął od domu Bożego. Jeżeli zaś najpierw od nas, to jaki będzie koniec tych, którzy nie są posłuszni Ewangelii Bożej? (1 Piotra 4,17)
W historii Kościoła wielokrotnie pojawiały się momenty kryzysu. Nie wynikały one jednak z zewnętrznych czynników np. prześladowania, lecz przez wewnętrzne odejście od fundamentów. Dzisiejszy kryzys Kościoła nie polega na braku zachowań religijnych, lecz na zniekształceniu tego wszystkiego, czym Kościół miał być – gdy patrzymy na nauczanie Jezusa i apostołów. Objawia się początkowo subtelnie – poprzez zmianę języka, priorytetów i autorytetów. W końcu otrzymujemy karykaturę – instytucję, w której Bóg i Jego Słowo stają się marginalnymi dodatkami. To nie są odrębne problemy, lecz kolejne etapy jednego procesu duchowej degradacji Kościoła.
1. Psychologia zamiast Ewangelii
Jednym z wyraźnych znaków duchowego osłabienia Kościoła dzisiaj jest zastępowanie Ewangelii psychologią. Kazania coraz częściej przypominają wykłady motywacyjne: jak podnieść poczucie własnej wartości, jak „zaakceptować siebie”, jak żyć w zgodzie z emocjami, jak kochać siebie. Także często w ten sposób prowadzi się ewangelizację – uciekając się do psychologizowania i „pomagania” ludziom lepiej żyć tym świecie.
Tymczasem Ewangelia nie została dana po to, by wzmacniać ludzkie ego, lecz by prowadzić do nawrócenia, do ukorzenia się przed Bogiem i nowego życia w Chrystusie. Nie jest dana, aby w jakiś sposób „polepszyć” życie, ale aby dać nowe życie – życie wieczne z Bogiem. Interpretacja duchowych problemów w kategoriach emocjonalnych lub terapeutycznych, gdy grzech przestaje być grzechem, a zbawienie – zbędną kategorią, jest oszukańczym prowadzeniem ludzi do Piekła.
2. Emocje zamiast wiary
Kolejnym objawem upadku jest przeniesienie ciężaru z wiary na emocje i przeżycia. Doświadczenie duchowe bywa dziś mierzone intensywnością uczuć: wzruszeniem, ekscytacją, „dobrym samopoczuciem” po nabożeństwie. Wiara jednak nie jest emocją. Jest zaufaniem opartym na prawdzie Bożego Słowa – także wtedy, gdy emocji brak, albo emocje są nawet negatywne.
Gdy emocje stają się kryterium duchowości, Kościół zaczyna konkurować z koncertem, wydarzeniem rozrywkowym czy warsztatem rozwoju osobistego. Tańce, flagi, światła… wszystko po to, aby podbić emocje. Tymczasem prawdziwa wiara – ta którą widzimy w Biblii – często prowadzi przez trud, wyrzeczenie i posłuszeństwo, a nie przez chwilowy entuzjazm. Kościół, który potrzebuje bodźców emocjonalnych, aby podtrzymać „wiarę”, zdradza fakt, że przestał ufać mocy Boga i Jego Słowa.
3. Standardy świata zamiast standardów biblijnych
Szczególnie niepokojącym znakiem jest podporządkowanie Kościoła standardom świata. To, co kultura uznaje za nowoczesne, równościowe lub postępowe, bywa bezrefleksyjnie przenoszone do życia kościelnego – nawet wtedy, gdy stoi w sprzeczności z nauczaniem Pisma Świętego. Pojawia się „wysublimowana teologia”, która zastępuje jasne nauczanie Biblii.
Dotyczy to także porządku ustanowionego przez Boga w Kościele, w tym kwestii przywództwa i nauczania. Biblia jasno określa role i odpowiedzialności, nie jako formę dyskryminacji, lecz jako wyraz Bożego ładu. Gdy Kościół zaczyna dostosowywać swoje nauczanie do presji kulturowej, przestaje być „solą ziemi”, a staje się jej odbiciem.
4. Menadżerowie zamiast ludzi Bożych
Gdy treść zostaje wypaczona, a autorytet przesunięty, zmienia się nieuchronnie także przywództwo i sama natura Kościoła. Współczesny Kościół często poszukuje liderów według kryteriów świata: skuteczności, charyzmy, umiejętności zarządzania, budowania marki. Pasterz bywa zastępowany przez menadżera, a powołanie – przez kompetencje.
Tymczasem biblijny lider to przede wszystkim człowiek modlitwy, pokory i posłuszeństwa Bogu. To człowiek zdolny nauczać Słowo Boże, wypróbowany – dobrze zarządzający swoją rodziną, „mąż jednej żony”, nienaganny – prowadzący spójne życie… Nie zarządza „zasobami ludzkimi”, lecz troszczy się o dusze i podaje im duchowy pokarm. Nie chodzi przy tym o nauczanie teologii, ale o przekazywanie Słowa Bożego. Gdy przywództwo traci duchowy autorytet, Kościół czasami zaczyna funkcjonować sprawnie organizacyjnie, ale jest jałowy duchowo. Rośnie, ale staje się wypaczeniem tego, do czego został powołany.
5. Zwiedzenie Rzymem
Jednym z najbardziej niepokojących przejawów współczesnego kryzysu jest fascynacja części ewangelicznych liderów autorytetem, strukturą i prestiżem Rzymu. W imię źle rozumianej „jedności w Chrystusie” dąży się do symbolicznych gestów, wspólnych inicjatyw i tak zwanej wspólnej ewangelizacji świata. Problem polega na tym, że jedność oderwana od prawdy przestaje być biblijną jednością, a staje się kompromisem kosztem Ewangelii.
Tak sfałszowana ewangelia dodaje do zbawienia z łaski przez wiarę: transsubstancjację i „zbawczą” ofiarę mszy, sakramenty – które dają zbawienie, odpusty i czyściec – jako formy zbawienia, wstawiennictwo tzw. „świętych” i wiele innych obrzędów. Apostoł Paweł ostrzegał Kościół przed taką deformacją Ewangelii w sposób jednoznaczny: „Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą otrzymaliście – niech będzie przeklęty”. Milczenie wobec fałszywej ewangelii nie jest miłością, lecz zdradą. Jedność bez prawdy nie zbawia – potępia. Albowiem fałszywa ewangelia prowadzi ludzi ku wiecznemu potępieniu.
6. Korporacja zamiast Kościoła
Ostatecznym stadium tego procesu jest przekształcenie Kościoła w swego rodzaju korporację ze stojącym na jej czele guru. Liczby, statystyki, strategie wzrostu, marketing – wszystko to zaczyna dominować nad modlitwą, nauczaniem Słowa i wspólnotą. Sukces mierzy się frekwencją i budżetem, a nie wiernością Ewangelii. Plany są związane z budżetem a nie z poszukiwaniem woli Boga.
Kościół jednak nie jest firmą, a wierzący nie są klientami. Jest Ciałem Chrystusa, powołanym do głoszenia prawdy, nawet jeśli jest ona niewygodna i do życia w świętości, co zwykle jest pod prąd dominującej kultury. W ten sposób Kościół zamiast narzędziem Bożego działania i wpływu na świat staje się religijną instytucją, która chroni własny wizerunek zamiast głosić prawdę. Taki Kościół zamiast wpływać na świat staje się częścią problemu, który miał rozwiązywać – niczym Nierządnica ukazana w Księdze Objawienia.
Co dalej?
Upadek Kościoła zwykle zaczyna się od odejścia od Słowa Bożego. Od momentu, w którym to, co skuteczne, staje się ważniejsze niż to, co prawdziwe. Jedyną drogą odnowy nie jest kolejna strategia, lecz powrót do fundamentów: Ewangelii, wiary, posłuszeństwa Bogu i Jego Słowu oraz bojaźni Bożej. Powrót do Słowa Bożego.
Kościół nie potrzebuje więcej psychologii, emocji ani menadżerów. Potrzebuje Boga. Oto wezwanie Jezusa, który w wielu współczesnych Kościołach został wystawiony na zewnątrz: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną”.
Zatem, co dalej? Każdy wierzący musi wrócić do osobistej odpowiedzialności przed Bogiem – do osobistej lektury Pisma, modlitwy i posłuszeństwa prawdzie, nawet jeśli oznacza to sprzeciw wobec dominującego nurtu religijnego. Kościół zaczyna się odnawiać nie od struktur i strategii, lecz od ludzi, którzy bardziej boją się Boga niż utraty pozycji, aprobaty czy komfortu. Tam, gdzie Słowo Boże znów staje się najwyższym autorytetem, tam Kościół przestaje być instytucją, a znów staje się Ciałem Chrystusa.
Pastor Robert Boryczka
ps.1. Artykuł ten dotyczy kryzysu w Kościele ewangelicznym. Z bólem serca widzę jak coraz bardziej nasze ewangeliczne Kościoły odchodzą od tego, co przekazali nam Pan Jezus i apostołowie. W ostatnich latach studiowałem List do Efezjan i odkrywałem piękno oraz niezwykłość Bożego planu zbawienia, który realizowany jest poprzez posługę Kościoła. Niestety, tak często nasze Kościoły stają się karykaturą tego, czego pragnie Bóg. Oczekując przyjścia Pana – które jest bliższe niż kiedykolwiek – pamiętajmy, że „sąd rozpocznie się od domu Bożego”!
ps.2. Warto sięgnąć po nowy przekład Listu do Efezjan – Biblia Hosanna. Przekład dosłowny z komentarzem (2025). Bogactwo komentarzy i przypisów historyczno-gramatycznych sprawia, że oryginalne przesłanie tekstu staje się w pełni zrozumiałe dla współczesnego czytelnika. Możesz napisać na adres: hosanna@superbiblia.pl a otrzymasz egzemplarz za darmo!