8 maja Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał zarządzenie, które nakazuje usunięcie krzyży, obrazów świętych, wizerunków patronów i innych symboli religijnych – nie tylko ze ścian, ale też z biurek pracowników warszawskich urzędów. Symbole religijne mają zniknąć z każdej przestrzeni publicznej w warszawskich urzędach, a wszelkie wydarzenia organizowane przez urzędy stolicy będą miały „charakter świecki, tzn. nie zawierają elementów religijnych, np. modlitwy, nabożeństwa, święcenia”.
Zacznijmy od tego, że chrześcijaństwo w zamierzeniu Jezusa Chrystusa nie miało być w żadnym wypadku religią. Chrześcijaństwo miało być więzią z Nim samym, ze zmartwychwstałym Człowiekiem i Bogiem. Co ważne, to trzeba sobie przypominać, że to właśnie konflikt z religijnymi przywódcami (faryzeuszami i uczonymi w Prawie) doprowadził do Jego ukrzyżowana. Idąc dalej warto pamiętać, że to nie krzyż, ale ryba i kotwica to dwa najstarsze symbole chrześcijaństwa. Kotwica symbolizuje nadzieję związaną z Chrystusem, o której napisano: „Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy, [kotwicy], która przenika poza zasłonę,gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki na wzór Melchizedeka”. Znak ryby zaś symbolizuje samego Chrystusa – źródłem tego jest to, że greckie słowo ἰχθύς (ichthys) oznaczające rybę jest akrostychem, jaki da się utworzyć z pierwszych liter frazy „Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel”.
Krzyż pojawił dopiero trzysta lat później wraz z cesarzem Konstantynem. Legendy relacjonujące bitwę przy moście Mulwijskim są zgodne, co do tego, że cesarz, czy to we śnie, czy na jawie w ciągu dnia, miał ujrzeć na niebie jaśniejący znak krzyża i usłyszeć słowa „Pod tym znakiem zwyciężysz”. Euzebiusz z Cezarei w „Żywocie Konstantyna” wspomina potem, że w Konstantynopolu, dzięki gorliwości cesarza, można było zobaczyć w głównym apartamencie pałacu cesarskiego na suficie „symbol męki naszego Zbawiciela” wykonany z drogocennych kamieni oprawionych w złoto. Konstantyn wkrótce po zwycięstwie nad Maksencjuszem wydał edykt w którym uznał chrześcijaństwo za religię państwową, przez co doprowadził do powstania właśnie religii chrześcijańskiej wraz ze świątyniami, duchowieństwem, przepisami, procesjami, obrzędami i rytuałami. Od tego też czasu wzrastało znaczenie krzyża jako symbolu religii chrześcijańskiej. Od tego też czasu chrześcijaństwo jako religia stało się silnie powiązane z państwem. Niedługo potem (za cesarza Teodozjusza) państwo zaczęło okrutnie prześladować wszystkich pozostających poza tak stworzoną religią chrześcijańską.
Zwykle opisując chrześcijaństwo przed czasami Konstantyna pisze się w ten sposób: „Pierwsi chrześcijanie żyli w społeczeństwie w większości pogańskim i nieprzyjaznym. W czasie prześladowań ze strony Nerona (64 r. po Chrystusie) ich wiara była uważana za „dziwny zabobon i nielegalną”. Poganie nie ufali chrześcijanom i trzymali ich na dystans, podejrzewali ich i oskarżali o najgorsze przestępstwa. Prześladowali ich, więzili, skazywali na wygnanie lub śmierć”.
Hmm… Myślę, że do niedawna dość podobnie można by było opisać sytuację osób, które obecnie utożsamiają się z ruchem LGBT (z ang. Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender). Mam wrażenie, że obecnie jesteśmy świadkami powstawania religii LGBT przechodzącej pod ochronę państwa. Ma ona swoją różnoraką symbolikę: tęczową flagę, podwójny symbol płci Lambda, obraz Tęczowej Madonny oraz jednorożce. Uczestnicy tego ruchu religijnego manifestują swoją wiarę poprzez organizowanie marszów gay pride (gejowskiej dumy) czy parad równości. Gdyby Mircea Eliade (historyk religii i religioznawca) zobaczył rytuały, zamianę ról płciowych, ekstazy, łamanie tabu, androgenizację obrzędową – to nie miałby wątpliwości, że rodzi się nowa religia. My możemy nie rozpoznawać tego procesu i powstających rytuałów, bo skrywają się one zwykle pod słowem „prawo”. Przez to słowo „prawo” następuje powiązanie powstającej religii z państwem. No i oczywiście ponieważ LGBT staje się religią, pojawią się pewne tabu – np. nie będzie można robić niektórych badań naukowych, bo będzie się narażonym na oskarżenia, że nie stoimy po stronie ofiar. Co więcej, za sprawą odwoływania się do języka „prawa” państwowego nie będzie można w żaden sposób krytykować tego, co się dzieje, bo narażamy się wtedy na zarzut homofobii czy transfobii. No i wszystko idzie w kierunku, że jeśli nie będziesz wyznawcą tej nowej religii będziesz w jakiś sposób prześladowany i możesz trafić do więzienia.
W 2019 roku prezydent Rafał Trzaskowski podpisał Deklarację LGBT+. Deklaracja zakładała realizację postulatów ważnych dla społeczności LGBT+ w obszarach: bezpieczeństwa, kultury i sportu, edukacji oraz administracji. Potem prezydent objął patronatem Paradę Równości w 2019 roku i wziął w niej udział. W roku 2023 przemawiając na kolejnej Paradzie Równości powiedział: „Ten sygnał z Warszawy płynie nie tylko do Polski, ale całego świata, że Warszawa jest europejska, że Warszawa jest uśmiechnięta, że Warszawa jest tolerancyjna. To jest dla nas niesłychanie istotne”.
Tak więc moje pytanie jest takie: Czy prezydent Warszawy naprawdę chce doprowadzić do tego, że urzędy będą świeckie, czy też w przebiegły sposób chce jedną religię zastąpić inną religią? Czy religię chrześcijańską ma zastąpić religia LGBT? Czy ta decyzja jest sygnałem władz dla innych miast w Polsce, aby też poszły w tym kierunku?
Robert Boryczka (pastor)