Prawdopodobnie każdy z nas, spotkał pewien rodzaj ludzi, którzy są naprawdę spostrzegawczy. Widzą i potrafią nazwać różne negatywne zachowania wśród twoich przyjaciół, w twojej rodzinie czy w twoim Kościele. Nawet dziwisz się, że ty wcześniej tego nie widziałeś. Są niezwykle przenikliwi i przy tym przyjacielscy w stosunku do ciebie. Te osoby są blisko ciebie, wzbudzają zaufanie… Są to ludzie, którzy potrafią niezwykle trafnie rozpoznawać ludzkie potrzeby, lęki i samotność. Na początku wydają się wyjątkowo empatyczni: słuchają uważnie, okazują zainteresowanie, rozumieją nasze zranienia lepiej niż inni. Człowiek czuje się przy nich zauważony i zrozumiany.
Jednak z czasem pojawia się coś niepokojącego. Powoli zaczynają podważać zaufanie do innych ludzi: „Twoja rodzina jest toksyczna i cię nie rozumie”; „Przyjaciele tylko cię wykorzystują”; „Twoje środowisko jest nieprzyjazne i fanatyczne”; „Twój Kościół cię ogranicza”; „Tylko ja naprawdę widzę, kim jesteś”.
Na początku zwykle brzmi to jak troska. Dopiero po czasie człowiek zauważa, że coraz bardziej oddala się od swoich bliskich, wspólnoty, dawnych więzi, relacji i źródeł wsparcia. Wszyscy wokół są źli, tylko ty jesteś w porządku… ale znalazłeś się według takiej osoby w złym, klaustrofobicznym środowisku. Ta osoba ci to uzmysławia. Coraz częściej zaczynasz patrzeć na świat jej oczami. To właśnie można nazwać „diabelską spostrzegawczością” – zdolnością dostrzegania ludzkich słabości nie po to, by pomóc, ale po to, by zdobyć wpływ i kontrolować.
Taka osoba działa w kilku obszarach. Pierwszym jest izolacja społeczna. Chodzi o osłabienie twojej więzi z innymi ludźmi. Osoba manipulująca rzadko mówi wprost: „Nie spotykaj się z rodziną”. Zamiast tego działa subtelniej: wzbudza podejrzliwość; podkreśla błędy; interpretuje neutralne sytuacje jako atak; przedstawia bliskich jako zagrożenie; sugeruje, że tylko ona jest naprawdę lojalna. W efekcie człowiek sam zaczyna się wycofywać z dotychczasowych relacji. A im mniej masz niezależnych punktów odniesienia, tym łatwiej tobą kierować.
Innym, kolejnym obszarem jest uzależnianie emocjonalne. Manipulator często tworzy atmosferę wyjątkowości: „Mamy niezwykłą więź”; „Nikt cię tak nie rozumie jak ja”; „Jesteś inny niż wszyscy”. Takie komunikaty budują silne emocjonalne przywiązanie. Z czasem ta więź zaczyna opierać się na wyłączności. Tylko ta osoba ma rację. Tylko jej wolno interpretować rzeczywistość. Inni ludzie są przedstawiani jako zagrożenie. Zagrożenie dla ciebie i zagrożenie dla twojej relacji z tą osobą. Nawet zaczynasz ukrywać, że masz relacje z innymi ludźmi. A przecież zdrowa relacja nie boi się innych relacji.
Jeśli ciągle trwamy w tej więzi następuje podważanie twojego osądu. Zaczynasz słyszeć: „Źle to pamiętasz”; „Przesadzasz”; „Nie rozumiesz, co się naprawdę dzieje”; „Gdybyś był bardziej świadomy, zobaczyłbyś sam prawdę”. Stopniowo zaczynasz więc wątpić w swoją ocenę sytuacji i coraz bardziej polegasz na interpretacji manipulatora. Niestety też zwykle na tym etapie ta osoba tak naprawdę nie interesuje się tobą, twoim życiem – chociaż już możesz nie być w stanie tego zauważyć, albo ją już sam usprawiedliwiasz.
Dlaczego te działania manipulatora są tak skuteczne? Ponieważ zwykle rzeczywiście dostrzega on realne problemy. Rodzina nie jest doskonała i każdy w niej ma swoje braki i niewłaściwe zachowania. Przyjaciele popełniają błędy. Wspólnoty religijne/Kościoły mają swoje słabości. A manipulator właśnie te słabości podkreśla. Nie mówi rzeczy zmyślonych. Raczej wyolbrzymia problemy i buduje z nich narrację: „Wszyscy ci szkodzą – poza mną”. To bardzo silny mechanizm psychologiczny. Bo człowiek ma tendencje bardziej ufać komuś, kto najpierw trafnie opisze jego sytuację.

Najbardziej niebezpieczne manipulacje zwykle nie zaczynają się od agresji. Często zaczynają się od wyjątkowego zrozumienia. Ktoś dostrzega twoje rany, samotność, potrzebę akceptacji i bezpieczeństwa. Pytanie brzmi jednak: Co on chce z tym zrobić? Czy pomaga ci dojrzewać i odzyskiwać wolność? Czy raczej sprawia, że coraz bardziej zależysz od niego? Prawdziwa troska i miłość prowadzi do większej wolności, odpowiedzialności i zdolności kochania innych ludzi. Manipulacja prowadzi do zawężenia świata – aż zostaje tylko jedna osoba, jedna grupa albo jeden głos. I właśnie dlatego warto zachować czujność wobec ludzi, którzy chcą być jedynym światłem w naszym życiu. Bo człowiek, który naprawdę kocha, nie odcina cię od świata. Pomaga ci dojrzewać w prawdzie, wolności i relacjach.
Gdy myślę o tym zjawisku z duchowej perspektywy to przychodzą mi do głowy dwa fragmenty Słowa Bożego. Pierwszy to: „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga” – 1 List Jana 4,1. Pan Bóg nie zachęca do bezmyślnej łatwowierności. Rozeznawanie oznacza: zadawanie pytań; sprawdzanie owoców; konsultowanie swoich wątpliwości; zachowywanie zdolności samodzielnego myślenia. A w kontekście listu Jana – ważne jest pytanie: co ta osoba myśli o Jezusie Chrystusie, kim On dla niej jest? Drugi fragment to: „Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi?” – Ewangelia Mateusza 7,16. Tutaj jest kontekst proroków – czyli ludzi, którzy nawet odwołują się do znajomości Boga. Jednak pytanie jakie trzeba postawić jest takie: „Jak wygląda ich życie z Bogiem?”.
Tak więc dojrzałość duchowa i emocjonalna nie polega na tym, by ślepo ufać każdemu, kto dobrze nas rozumie. Polega raczej na zachowaniu wolności serca, zdolności myślenia i odwagi konfrontowania różnych perspektyw. Człowiek działający w prawdzie nie boi się, że będziesz rozmawiać z innymi ludźmi, szukać rady, pytać czy weryfikować jego słowa. Manipulator natomiast pragnie twojej izolacji, ponieważ tylko wtedy może stać się jedynym głosem w twoim życiu.
Warto więc pytać nie tylko: „Czy ta osoba mnie rozumie?”, ale również: „Czy dzięki tej relacji/więzi staję się bardziej wolny, bardziej spokojny, bardziej zdolny do miłości i odpowiedzialności?”. Bo prawda zawsze prowadzi do Boga, w światłość, do pokoju i wolności. Manipulacja ostatecznie zawsze sprowadza lęk, izolację, stres i zależność.
Bóg jest Bogiem miłości. On nie odbiera człowiekowi wolności. Dlatego prawdziwa – Boża więź – także jej nie odbiera. Dlatego tam, gdzie ktoś próbuje zająć miejsce twojego sumienia, wspólnoty, rodziny czy samego Boga, potrzebna jest szczególna czujność i rozeznanie.
Pastor Robert Boryczka
https://robertboryczka.pl/