Wywiad z autorem

– Dlaczego zdecydowałeś się na ten wywiad?

Właśnie wyszła moja piąta książka pod tytułem „Chrześcijaństwo to nie religia” – stąd pomysł z wywiadem. Ta książka jest w dużej mierze podsumowaniem tego wszystkiego, czego Pan Bóg do tej pory mnie uczył. Wydaje mi się to bardzo ważne, aby podzielić się tym z wszystkim, do których mogę dotrzeć. Wywiad, to sposób, aby troszkę podzielić się tym, co jest w książce i zachęcić do jej przeczytania.

– O czym jest ta książka?

W tej książce staram się pokazać, że chrześcijaństwo powstało w kontrze do religii. A samego Jezusa najbardziej nienawidzili j religijni ludzi – faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ludzie trzymający się przepisów i obrzędów. Pokazuję, że niestety z czasem samo chrześcijaństwo też przyoblekło się w różnorakie obrzędy, rytuały i  przepisy – jakby przyodziało się w religię. To wszystko wręcz zniekształciło i w pewien sposób zakryło to, z czym do ludzi przyszedł Jezus. W książce pokazuję też proces jak to się stało, że chrześcijaństwo jest postrzegane współcześnie jako religia, jako jedna z religii.

– To czym jest chrześcijaństwo według ciebie?

W odpowiedzi powołam się na jednego z najważniejszych dwudziestowiecznych teologów. Otóż Karl Barth nie uważa chrześcijaństwa za religię. Religia jest według niego wytworem człowieka. Nadejście Chrystusa oznacza koniec religii. Chrześcijaństwo nie jest religią, jest wiarą, wytworem Boga żywego suwerennie działającego w człowieku. Czyli chrześcijaństwo, to inicjatywa Boga w stosunku do człowieka. To sam Bóg w Jezusie Chrystusie przychodzi do człowieka. Oczekiwana odpowiedź, to osobista wiara – zaufanie Chrystusowi.

– Czy nie można ograniczyć się do tego, że chrześcijaństwo to jednak religia, ale jedyna prawdziwa religia?

No właśnie nie. Religia jest po prostu wytworem człowieka, jest ludzkim sposobem na dosięgnięcie Boga. To ludzkie wysiłki. Te wysiłki są ubrane z różne obrzędy, rytuały, zasady, prawa, wreszcie całą teologię z jej mniej lub bardziej wyrafinowanymi systemami. Chrześcijaństwo zaś wyraża się w relacji Boga z człowiekiem poprzez Jezusa Chrystusa. W religii istnieje jakiś sposób czy sposoby, aby wyjednać coś od boga/bogów, aby w jakiś sposób zasłużyć sobie na jakieś „zbawienie”. W chrześcijaństwie, to sam Bóg w Jezusie Chrystusie przychodzi do człowieka, składa ofiarę, wyciąga rękę, po to, aby człowiek powrócił do relacji z Nim. 

– A przecież nawet Pismo święte używa słowa religia. W Liście Jakuba możemy przeczytać: „Jeżeli ktoś uważa się za człowieka religijnego, lecz łudząc serce swoje nie powściąga swego języka, to pobożność jego pozbawiona jest podstaw. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata” (Jk 1,26-27).

W książce jest cały rozdział poświęcony temu zagadnieniu. Tutaj tylko tak króciutko.

Współcześnie możemy usłyszeć, lub przeczytać, że religia pochodzi od łacińskiego religio – co oznacza „ponowne związanie”. A to by pasowało do chrześcijaństwa rozumianego jako powrót do pierwotnej więzi z Bogiem. Jednak jest to naciągane pojęcie znaczenia słowa religia. Przecież wiemy, że religie nonteistyczne, czyli buddyzm, dżinizm, a także taoizm i konfucjanizm po prostu nie mają nawet idei boga. Nie ma sensu mówić w tych religiach o jakimś „ponownym wiązaniu”.

W starożytności formułowano definicje religii opierając się na analizie etymologicznej słowa. Na przykład Cyceron wyprowadzał pojęcie religia od relegare (odczytać na nowo) określając religie jako „pilne przestrzeganie tego, co ma związek z czcią bogów”. W tym zwrocie „pilnie przestrzeganie tego” – chodziło o to, co się wiązało z ofiarami i rytuałami.

W swej istocie chrześcijaństwo nie ma nic wspólnego z religią. Dlatego też niektóre współczesne polskie tłumaczenia ten fragment z Listu Jakuba oddają w taki sposób, aby nie używać słowa „religia”: „Jeśli ktoś sądzi, że jest bogobojny, lecz nie powściąga swego języka, to oszukuje swoje serce i jego bogobojność pozbawiona jest treści. Czystą i nieskazitelną bogobojnością, w ocenie Boga Ojca, jest nieść pomoc sierotom i wdowom w ich uścisku i strzec się splamienia ze strony świata”.

– A jeśli jednak przyjąć, że chrześcijaństwo to religia i jeśli jest „wykonywana” zgodnie z tym co głosi – to jest relacją z Bogiem. Czy nie lepiej iść w tym kierunku zamiast czepiać się słowa?

Nie, nie! Między innymi przez określenie chrześcijaństwa jako religii nastąpiło jego wysterylizowanie z jego sedna i mocy. Chrześcijaństwo współcześnie jawi się jako jedna z religii. Jakby prawdą było to, co lansuje współczesny świat: „Ty masz taką religię, ja inną”. Świat zachęca: „Niech każdy zostanie przy swoim. W końcu chodzi o to, aby być «dobrym człowiekiem»”. Co za zwiedzenie!

A więc nie, nie i jeszcze raz nie! Chrześcijaństwo to relacja ze Stwórcą, z Tym, który podtrzymuje wszystko w istnieniu słowem swej potęgi. To sprawa życia i śmierci; to wieczność z Bogiem, lub w oddzieleniu od Boga w piekle. Chrześcijaństwo to wyciągnięta dłoń Boga do człowieka i zaproszenie do wspólnoty z Nim na całą wieczność. Na przeciwnym biegunie są wszelkie religie, wierzenia, filozofie, które prowadzą do wiecznego przerażającego istnienia w miejscu skąd Bóg się wycofał.

– Dziękuję za wywiad. Życzę ci, aby treść książki dotarła do wielu osób i miała dla nich przemieniające duchowe znaczenie.

Robert Boryczka (pastor)

Scroll to top