Puste obietnice?

I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o coś prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to… Jana 14,13-14

Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, a stanie się wam… Jana 15,7

W debatach z chrześcijanami często padają zarzuty, że przytoczone powyżej obietnice Pana Jezusa nie działają. Wielu adwersarzy powołuje się na doświadczenie własne oraz innych ludzi, którzy zachęceni słowami Jezusa modlili się o najrozmaitsze rzeczy i niczego nie otrzymali. Czy rzeczywiście tak jest? Czy istotnie obietnica spełnienia próśb, które ludzie zanoszą do Boga, jest płonna?

Warto przyjrzeć się dokładniej temu, co Pan Jezus powiedział. Już w zdaniu z 14 rozdziału Ewangelii Jana określił jakie prośby spełni. Te, które będą zanoszone w Jego imieniu. Co to znaczy? Otóż ten, kto prosi o coś Boga, powinien należeć do grona wyznawców Jezusa i wierzyć w Jego imię, to znaczy w to kim On jest, w Jego naturę. Jeśli ktoś nie zna Jezusa, nie ma z Nim więzi, to nie ma gwarancji, że jego modlitwa zostanie wysłuchana. W 19 rozdziale Dziejów Apostolskich Łukasz podaje przykład synów żydowskiego arcykapłana Skewasa, którzy nie mieli więzi z Jezusem, nie uznali Go Panem, ale próbowali przeprowadzić egzorcyzm w Jego imieniu. Nie udało się.

Ponadto, jeśli kierujemy nasze prośby do Boga w imieniu Jezusa to powinniśmy zadać sobie pytanie – czy Jezus te prośby zaaprobuje. Określenie „w imieniu Jezusa” sugeruje bowiem Jego zgodę na tę konkretną prośbę, aprobatę dla niej. W pierwszym Liście Jana znajduje się bardzo ważna uwaga: Taka zaś jest ufność, jaką mamy do Niego, iż jeśli prosimy o coś według Jego woli, wysłuchuje nas… (1 Jana 5,14). Bóg spełnia te nasze prośby, które są zgodne z Jego wolą. Bo tylko to jest właściwe a przy tym dobre dla nas. Jeśli modlimy się o coś, co nie jest zgodne z wolą Boga i z Jego planem, to użycie formuły „w imieniu Jezusa”, wcale nie spowoduje, że Pan Jezus ją zaaprobuje.

W drugiej obietnicy, z 15 rozdziału Ewangelii Jana, Pan Jezus daje dwa warunki: Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was… Zanim ktoś będzie chciał przedkładać Bogu swoje prośby, powinien upewnić się czy trwa w więzi z Jezusem (o tym już wspomniałem powyżej), powinien też nasycać swój umysł słowami Jezusa, Jego nauką, Jego dążeniami, Jego priorytetami, Jego pasją. Jeśli w taki sposób przygotuje swoje serce, będzie prosił dokładnie o to, na czym Panu Jezusowi zależy. Jego prośby zyskają pełną aprobatę Syna Bożego i z pewnością, prędzej czy później, zostaną spełnione.

W Dziejach Apostolskich i Listach znajdujemy wiele przykładów modlitw, które apostołowie i uczniowie Jezusa zanosili do Boga. I zostały one wysłuchane. Dowodem niech będzie fakt, że garstka ludzi, może stu dwudziestu, może pięciuset naśladowców Jezusa, bez wsparcia władzy politycznej, bez ochrony wojska, bez wielkiego kapitału, przeciwnie, pomimo prześladowań ze strony większości faryzeuszy i kapłanów żydowskich, a potem ze strony władz rzymskich, zaniosła w czasie odpowiadającym życiu jednego pokolenia świadectwo o Jezusie do najdalszych zakątków Imperium Rzymskiego. Paweł, Tymoteusz, Epafrodyt, Epafras i wielu innych wyznawców Jezusa modlili się o otwarcie drzwi dla Ewangelii, o tych, którzy uwierzyli a nie mieli opieki duszpasterskiej, by wzrastali w wierze, o przywódców dla założonych wspólnot chrześcijańskich, nawet o możliwość głoszenia Chrystusa królom i namiestnikom. I wszystko to się działo!

Przytoczone na wstępie obietnice Pana Jezusa spełniły się w życiu i służbie apostołów i nadal się spełniają. Nadal tysiące wyznawców Jezusa modli się o to by można było głosić dobrą nowinę, o otwarte serca słuchaczy, o ugruntowanie tych, którzy uwierzyli, o ich wzrost w wierze, o ochronę przed zwiedzeniami i to się dzieje. Do takich modlitw pobudza trwanie w słowach Jezusa. Chrześcijaństwo nie przetrwałoby gdyby Duch Boży nie działał w sercach wyznawców Jezusa i poprzez nich wśród innych ludzi.

W drugim liście do Koryntian w 12 rozdziale, w wersetach 7-9 apostoł Paweł pisze o prośbie, której Bóg nie wysłuchał. Apostoł miał jakąś dolegliwość, którą określił jako cierń wbity w jego ciało. Trzy razy modlił się o jego usunięcie, ale Bóg odpowiedział mu: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mocy mojej okazuje się w słabości… (2 Koryntian 12,9). Zdarzało się i zdarza, że Bóg odpowie „nie” na prośbę osoby, która jest wierna i która trwa w słowie Jezusa. Ponieważ jest wszechwiedzący i doskonale mądry, wie co jest najlepsze dla tego, kto Go prosi. Obietnica Jezusa o wysłuchiwaniu próśb nie odbiera Bogu prawa do suwerennego działania. Jego odpowiedź może być: „tak”, „nie” lub „poczekaj”. Jednak na podstawie doświadczenia własnego i wielu innych wierzących mogę poświadczyć – Bóg słyszy nasze modlitwy i reaguje na nie.

Scroll to top