Kiedy myślimy o niebie, to bywa, że wyobrażamy sobie miejsce, w którym przez całą wieczność będziemy śpiewać pieśni, otoczeni aniołami i unoszący się gdzieś ponad ziemią. Jakoś taki obraz dla mnie nie był nigdy zbyt pociągający. Może dlatego, że nie jestem zbyt dobrym śpiewakiem… Ale chyba też dlatego, że jakoś intuicyjnie to mi nie pasowało do całej koncepcji Bożego planu. Nie dlatego też, że nie chcę wielbić Boga – nawet w pieśniach. Wręcz przeciwnie – czasami nawet myślę, że prawdą jest to, że „kto śpiewa na chwałę Bogu to dwa razy się modli”. Im bardziej poznawałem Słowo Boże, tym bardziej widziałem, że biblijna wizja przyszłości człowieka jest znacznie bogatsza niż popularne wyobrażenie o „pójściu do nieba”. Biblia kończy się bowiem nie obrazem ludzi uciekających z ziemi do nieba, ale obrazem nowego nieba i nowej ziemi.
W Apokalipsie czytamy o tym:
I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową,
bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły,
i morza już nie ma.
I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe
ujrzałem zstępujące z nieba od Boga,
przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża.
I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu:
«Oto przybytek Boga z ludźmi:
i zamieszka wraz z nimi,
i będą oni Jego ludem,
a On będzie „BOGIEM Z NIMI” (Ap 21,1-3)
To jest centrum chrześcijańskiej nadziei: Bóg zamieszka pośród swojego ludu. I właśnie dlatego przyjrzymy się bliżej temu, co Biblia mówi o nowym niebie i nowej ziemi.
Idea Nowego Nieba i Nowej Ziemi
Setki lat przed Janem prorok Izajasz zapisał słowa Boga:
Albowiem oto Ja stwarzam
nowe niebiosa i nową ziemię;
nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów
ani na myśl one nie przyjdą.
Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze
z tego, co Ja stworzę;
bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele
i z jej ludu – radość.
Rozweselę się z Jerozolimy
i rozraduję się z jej ludu.
Już się nie usłyszy w niej
odgłosów płaczu ni krzyku narzekania. (Iz 65,17-19)
Izajasz mówi o tym, o czym później napisał Jan. Nowe niebo i nowa ziemia. Nowe stworzenie. Ale to nie jest po prostu zmiany dekoracji. Nie mówi: „Bóg zrobi nową planetę, która będzie wyglądała inaczej”. Opisuje rzeczywistość, w której znikają rzeczy, które znamy aż nazbyt dobrze. Nie będzie już płaczu ale radość i wesele. Bóg tez będzie radować się z Jerozolimy.
A w następnym rozdziale Izajasza czytamy jeszcze:
Z wszelkich narodów przyprowadzą jako dar dla Pana wszystkich waszych braci – na koniach, na wozach, w lektykach, na mułach i na dromaderach – na moją świętą górę w Jeruzalem – mówi Pan – podobnie jak Izraelici przynoszą ofiarę z pokarmów w czystych naczyniach do świątyni Pana. Z nich także wezmę sobie niektórych jako kapłanów i lewitów – mówi Pan.
Bo jak nowe niebiosa i nowa ziemia,
które Ja uczynię,
trwać będą przede Mną – wyrocznia Pana –
tak będzie trwało wasze potomstwo i wasze imię. (Iz 66,20-22)
Izajasz widzi więc przyszłość, w której Bóg nie pozwala, aby zło, cierpienie i śmierć miały ostatnie słowo. Izajasz mówi o narodach, które przyprowadzają do Boga ludzi pochodzących spośród narodów. Są oni nazwani „waszymi braćmi”. Widzi też kapłanów i lewitów z narodów, którzy Mu służą. To wykracza zupełnie poza klasyczny porządek Starego Testamentu, w którym kapłaństwo było związane z Aaronem, a lewitów z pokoleniem Lewiego.
To nie będzie ucieczka od życia
Słowo Boże nigdzie nie uczy, że wszystko, co materialne, jest złe, a prawdziwe szczęście dla wierzących zacznie się dopiero wtedy, gdy opuścimy fizyczny świat. Przecież sam Bóg stworzył świat. W Księdze Rodzaju czytamy, że stworzenie było dobre. Człowiek został umieszczony w ogrodzie Eden nie po to, aby siedzieć bezczynnie, ale aby go „uprawiał i doglądał” (Rdz 2,15).
Ważne jest więc zauważyć, że praca nie pojawiła się dopiero jako skutek grzechu. Tak – trud, pot, frustracja i śmierć są konsekwencjami upadku. Sama aktywność człowieka, jego odpowiedzialność za stworzenie i twórcze działanie należały jednak do Bożego pierwotnego zamysłu. Nigdzie nie widzimy też, że Pan Bóg zrezygnował kiedykolwiek z tego zamysłu względem człowieka. Dlatego możemy z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że również w przyszłym świecie człowiek nie będzie istotą bierną. Nie chodzi oczywiście o pracę rozumianą jako wyczerpanie, stres, nieustanny pośpiech czy konieczność zarabiania na życie.
Chodzi o coś zupełnie innego. O radość działania dla chwały Boga.
I otrze z ich oczu wszelką łzę,
a śmierci już odtąd nie będzie.
Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu
już [odtąd] nie będzie,
bo pierwsze rzeczy przeminęły».
I rzekł Zasiadający na tronie:
«Oto czynię wszystko nowe». (Ap 21,4-5a)
W Objawieniu 21–22 widzimy świat wolny od tego wszystkiego, co niszczy nasze obecne życie. Nie będzie już śmierci, żałoby, krzyku, cierpienia, grzechu. Bóg mówi: Oto czynię wszystko nowe. Nie mówi: „Oto zabieram was z tego wszystkiego”. Chrześcijańska nadzieja nie polega więc jedynie na tym, że pewnego dnia przestaniemy istnieć w obecnych warunkach. Polega na tym, że Bóg doprowadzi swoje stworzenie do stanu jaki zaplanował. W podobnym kierunku myśli Paweł, kiedy pisał o całym stworzeniu, które zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych (Rz 8,21). To bardzo sugestywny obraz. Stworzenie nie jest przedstawione jako coś, co należy wyrzucić. Ono oczekuje wyzwolenia i odnowienia.
Praca w wieczności?
Właśnie tutaj pojawia się temat, który szczególnie mnie interesuje. Czy w nowym świecie będziemy pracować? Słowo Boże nie daje nam opisu codzienności na nowej ziemi. Nie możemy więc uczciwie powiedzieć, jak dokładnie będzie wyglądał każdy dzień. Możemy jednak zauważyć kilka bardzo interesujących wskazówek. Jeden z najbardziej niezwykłych wersetów brzmi:
Nic godnego klątwy
już [odtąd] nie będzie.
I będzie w nim tron Boga i Baranka,
a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali. (Ap 22,3)
Grecki tekst używa tutaj słowa λατρεύσουσιν (latreusousin) – dosłownie będą służyć. Odnosi się on do służby i oddawania czci Bogu. To również zmienia nasze wyobrażenie o wieczności. Uwielbienie Boga nie oznacza wyłącznie śpiewania pieśni. Oczywiście Biblia mówi o śpiewie i uwielbieniu. Jednak człowiek może wielbić Boga także przez swoje działanie. Jeżeli Bóg stworzył człowieka jako istotę twórczą, odpowiedzialną i działającą, to trudno sobie wyobrazić, aby w wieczności człowiek nagle przestał być tym, kim został stworzony. Możemy więc mówić o przyszłości jako o świecie, w którym całe nasze życie będzie uwielbieniem Boga. Nasze pieśni, słowa, modlitwy, ale też wszelkie działanie, tworzenie a nawet zdobywanie wiedzy.
Dzisiaj zdobywanie wiedzy często wiąże się z koniecznością, egzaminami, stresem i świadomością własnych ograniczeń. Ale przecież poznawanie nie jest czymś złym. Wręcz przeciwnie – jesteśmy przecież stworzeni przez Boga jako istoty zdolne do poznawania, odkrywania i rozwijania się. Jeżeli nowe stworzenie będzie rzeczywiście miejscem doskonałego życia z Bogiem, trudno wyobrazić sobie, aby oznaczało ono całkowity brak rozwoju. Możemy więc ostrożnie przypuszczać, że w wieczności nadal będziemy poznawać, odkrywać i rozwijać to, co Bóg przygotował. Nie dlatego, że będziemy niedoskonali. Ale dlatego, że Bóg jest nieskończony, a my jako Jego namiestnicy nad światem możemy przez wieczność poznawać Jego dobroć, piękno i Jego dzieła.
A co z więziami, z relacjami?
Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto powiedzieć. Jeżeli nowe stworzenie będzie rzeczywiście odnowieniem Bożego świata, to co stanie się z naszymi relacjami? W obecnym świecie bardzo często doświadczamy tego, że nawet najlepsze relacje są niedoskonałe. Kochamy ludzi, ale potrafimy ich ranić. Przyjaźnie się kończą. Rodziny przeżywają konflikty. Ludzie, których najbardziej kochaliśmy, odchodzą na zawsze. Nawet piękne relacje zostają naznaczone przemijaniem.
Czy w wieczności będzie inaczej? Wszystko wskazuje na to, że tak. Biblia nie przedstawia odkupionego i wzbudzonego z martwych człowieka jako samotnej jednostki żyjącej gdzieś w przestrzeni. Przeciwnie – widzimy ludzi zgromadzonych przed Bogiem, ludzi pochodzących ze wszystkich narodów i języków. W Apokalipsie czytamy, że Bóg zamieszka ze swoim ludem. To nie jest obraz samotności, ale wspólnoty.
Możemy więc przypuszczać, że relacje, które tutaj znamy jedynie częściowo, zostaną w przyszłym świecie doprowadzone do pełni. Nie będzie już zazdrości, egoizmu, manipulacji, zdrady, wykorzystania ani lęku przed odrzuceniem. Nie będzie też śmierci, która zabiera nam tych, których kochamy.
Być może dopiero wtedy zrozumiemy, czym naprawdę jest przyjaźń, miłość i wspólnota. Być może spotkamy ludzi, których tutaj znaliśmy tylko częściowo, i będziemy mogli poznać ich bez masek, bez uprzedzeń i bez wszystkich ograniczeń, które dzisiaj tak często stoją pomiędzy nami.
Nie wiem, jak dokładnie będzie to wyglądało. Biblia nie daje nam szczegółowego planu naszego życia społecznego w wieczności. Ale trudno uwierzyć, że świat, w którym Bóg czyni wszystko nowe, będzie światem uboższym pod względem relacji i więzi niż ten, który znamy dzisiaj.
I co ze zwierzętami?
Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę.
Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». (…) A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. (Rdz 1,27-28.31a)
I tutaj pojawia się jeszcze jedno ciekawe pytanie. A co ze zwierzętami? Dla wielu to wcale nie jest tak bardzo drugorzędne pytanie. Zwierzęta są przecież częścią Bożego stworzenia. Towarzyszą człowiekowi od początku jego historii. Człowiek otrzymał zadanie troszczenia się o stworzenie, a zwierzęta zostały przez Boga nazwane częścią świata, który stworzył. Czy więc w nowej ziemi będą zwierzęta? Trzeba tutaj zachować ostrożność. Biblia nie mówi wprost, że w wieczności spotkamy nasze psy, koty czy konie. Nie możemy więc przedstawiać tego jako pewnika. Nie wiemy, czy zwierzęta, które były nam bliskie tutaj, będą obecne w dokładnie takiej samej postaci w przyszłym świecie.
Ale jest coś, czego możemy być pewni. Bóg nie mówi: „Oto zabieram ludzi z tego świata”. Mówi: Oto czynię wszystko nowe. Paweł pisze, że całe stworzenie zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych (Rz 8,21). Stworzenie nie jest przedstawione jako coś, co Bóg zamierza wyrzucić i o czym trzeba zapomnieć. Ono oczekuje odnowienia. Dlatego nie wiem, czy na nowej ziemi będą dokładnie takie zwierzęta, jakie znamy dzisiaj. Ale nie widzę powodu, aby uważać, że Boży przyszły świat musi być pozbawiony wszystkiego, co piękne i dobre w obecnym stworzeniu.
Wręcz przeciwnie. Jeżeli obecny świat – mimo grzechu, śmierci i zepsucia – potrafi zachwycać pięknem gór, lasów, morza, zwierząt i całej przyrody, to możemy sobie tylko wyobrażać, czym będzie stworzenie uwolnione od skutków upadku. Może więc w wieczności czeka nas znacznie więcej niespodzianek, niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.
I chyba właśnie to jest najważniejsze. Nie znamy wszystkich szczegółów przyszłego świata. Znamy jednak Tego, który go przygotowuje. Dlatego chrześcijańska nadzieja nie polega na tym, że wiemy dokładnie, co będziemy robić przez milion, miliard czy nieskończenie wiele lat. Polega na zaufaniu, że Ten, który stworzył świat jako dobry, nie zakończy swojej historii stworzenia czymś gorszym. On czyni wszystko nowe[i].
Pastor Robert Boryczka
Inne artykuły autora z tej serii:
1. WIELKA NIERZĄDNICA – „Ludu mój wyjdźcie z niej”
2. SMOK Z APOKALIPSY: architekt zwodniczej jedności świata
3. Uwięziony Smok i odzyskane narody: tajemnica Tysiącletniego Królestwa
[i] Dla wielu wierzących chrześcijańska nadzieja brzmi właśnie tak: „Kiedyś Bóg odnowi wszystko – będę żył z Nim w Jego odnowionym stworzeniu”. Ireneusz z Lyonu (II w.) – swoim dziele Adversus Haereses (Przeciw heretykom) mocno podkreślał, że zbawienie jest odnowieniem człowieka i stworzenia, a nie jego unicestwieniem. Chrystus przyszedł, aby przywrócić człowiekowi to, co zostało utracone. C. S. Lewis bardzo ciekawie opisuje wieczność w Opowieściach z Narnii i Wielkim rozwodzie. Otóż wieczność jest tam bardziej realna niż obecny świat. W Ostatniej bitwie pojawia się takie stwierdzenie: „To wszystko było prawdziwe. Wszystko, co wydarzyło się wcześniej, było jakby początkiem”. N.T. Wright – w swojej twórczości bardzo wyraźnie stwierdza, że nie „idziemy do nieba”, lecz Bóg odnawia stworzenie. Powiedział w swoim wykładzie Resurrection and the Renewal of Creation: „W Nowym Testamencie znajdujemy zupełnie inny obraz. Nie znajdujemy w nim ‘życia po śmierci’ w niebie, lecz ‘życie po życiu po śmierci’ — nowe, ucieleśnione życie w odnowionym stworzeniu”.